Testimonials

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.
Sandro Rosell
FC Barcelona President

Assign modules on offcanvas module position to make them visible in the sidebar.

Chcesz wysłać wiadomość do redakcji? Napisz na nasz adres e-mail

Ze strony Urzędu Gminy w spotkaniu uczestniczyli wójt Dariusz Ciesielczyk, sekretarz Beata Dobrochowska i kierownik referatu rolnictwa, ochrony środowiska, gospodarki przestrzennej i komunalnej Mirosław Ossowski fot. Paweł Lachowicz

Handlowcy, którzy prowadzili działalność w Przyjezierzu do końca września mieli uporządkować działkę, na której mieli postawione swoje obiekty handlowe. Tak zrobili. Jednak pozostał im do spłacenia gminie dług w wysokości 111.973,07 zł i ugoda do podpisania w Sądzie Rejonowym w Mogilnie.

Przypomnijmy, że handlowcy z Przyjezierza, handlujący w budkach przy ul. Świerkowej, mieli we własnym zakresie pobudować tak samo wyglądające pawilony handlowe, a w zamian otrzymać 10-letnie dzierżawy terenu. Według umowy po 10 latach pawilony miałyby przejść na własność gminy a na grunty ogłoszony zostałby przetarg nieograniczony, do którego mogliby też przystąpić obecni dzierżawcy. Handlowcy nie zgodzili się na propozycję gminy. W związku z tym umowy na dzierżawę zostały z nimi rozwiązane, a handlowcy musieli rozebrać swoje punkty handlowe i zdać dzierżawioną od gminy działkę. Czas mieli do 30 września. Szerzej o tym pisaliśmy w artykule Budki handlowe zniknęły z głównej ulicy Przyjezierza. W planach gminy jest pobudowanie pasażu handlowego z 4 października. Jednak na rozebraniu punktów handlowych i zdaniu terenu się nie zakończyło.

REKLAMA
Chemirol - oleje Fuchs

25 października handlowcy mieli w Sądzie Rejonowym w Mogilnie podpisać ugodę z gminą Jeziora Wielkie i zapłacić czynsz, którego do dziś nie uiścili. Ugoda zawierała wszystkie dotychczasowe zobowiązania. Handlowcy nie zgadzali się na wybudowanie pasażu, więc umowa najmu wygasła z końcem października ubiegłego roku. Z chwilą wygaśnięcia umowy z gminą handlowcy nie rozebrali swoich obiektów handlowych, co spowodowało naliczanie im podwójnego czynszu za zajmowanie terenu już bez umowy dzierżawnej. W kwietniu, tuż przed zbliżającym się sezonem wypoczynkowym, doszło do kolejnego spotkania wójta z handlowcami. Doszło wówczas do ugody handlowców z gminą, że będą mogli oni prowadzić swoją działalność w sezonie (do 30 września) płacąc czynsz w niepodwojonej stawce, ale bez umowy dzierżawy. Uzgodniono też, że ugoda zostanie podpisana w sądzie, co pozwoli handlowcom na prowadzenie działalności z podstawową opłatą. Jednak przed sezonem do podpisania ugody w sądzie nie doszło, choć przedsiębiorcy swoją działalność na gminnym terenie prowadzili.
Podczas spotkania z wójtem, które odbyło się 21 października, Bogumiła Gliwińska zaznaczała, że do dzisiaj handlowcy jako takiej dzierżawy i podpisanej ugody nie mają. - Ja w związku z tym, że moja działalność trwająca 30 lat polegała na prowadzeniu sklepu monopolowego, nie mogłam otrzymać koncesji na sprzedaż alkoholu, a trudno żebym ja nagle zaczęła sprzedawać zabawki. Dla mnie to co mamy zrobić we wtorek w sądzie to jest coś, czego ja nie rozumiem. Gdy podczas jednego z naszych spotkań, kiedy była omawiana sprawa sądowej ugody, obecny był pan mecenas, ja wtedy pytałam dlaczego mamy podpisać to sądownie, przecież nie jesteśmy ludźmi z ulicy. Jesteśmy tam po dwadzieścia parę lat. Pan mecenas odpowiedział, że tak wnioskowała gmina i oczywiście to gminy prawo. Kiedy ja powiedziałam, że sądy są tak opieszałe i kiedy to będzie, pan mecenas odpowiedział za 2-3 tygodnie, więc byłam spokojna. A to co tutaj mamy jest już po sezonie, a my nie podpisaliśmy żadnej ugody. Jak możemy teraz, 25 października podpisywać coś, co miało być ważne do 30 września - pytała Bogumiła Gliwińska.

 

Obecni na spotkaniu w jeziorańskim ratuszu handlowcy Aneta Słowińska, Bogumiła Gliwińska, Wiesław Bigoś i Szymon Kociszewski próbowali utargować z wójtem kwotę, jaką winni są gminie oraz namawiali wójta, by wycofał sprawę zawarcia ugody z sądu fot. Paweł Lachowicz

 

Sekretarz gminy Beata Dobrochowska tłumaczyła, że wszyscy mieli podpisaną umowę na scalaną już działkę i wyznaczona była osoba, która reprezentowała wszystkich handlowców. Dlatego gmina traktuje handlowców jako jeden podmiot, który podpisał wówczas umowę dzierżawy. Ta umowa została wypowiedziana w październiku 2021 roku. Wtedy też nie został opuszczony grunt, na który nie było już dzierżawy i zgodnie z umową powinien być wysprzątany i oddany gminie. - Wtedy zgodnie z przepisami skoro państwo nadal użytkowali ten teren, to czynsz zgodnie z zarządzeniem wynosił dwukrotność pierwotnego czynszu. Od listopada 2021 roku liczyliśmy, że państwo użytkują ten grunt i zgodnie z umową płacą państwo podwójną stawkę. Faktura za korzystanie z gruntu była wystawiona 17 marca i czynsz był naliczony w podwójnej wysokości. Państwo tej faktury nie opłacili - tłumaczyła sekretarz Dobrochowska. Dalej przypominała, że w międzyczasie odbyło się kolejne spotkanie handlowców z wójtem. Na tym spotkaniu doszło do porozumienia i handlowcy mieli zgodzić się wówczas na podpisanie ugody sądowej. Wtedy też uzgodnione było, że od listopada do dnia podpisania ugody liczony będzie podwójny czynsz. Później handlowcy mogli jeszcze użytkować teren zgodnie ze złożonym oświadczeniem u notariusza do końca września tego roku płacąc tylko podstawowy czynsz. - Tutaj czekaliśmy, aż sąd wyznaczy tą rozprawę. Stało się, jak stało, że termin dopiero został wyznaczony na październik. Wniosek był złożony w maju, czy czerwcu. Tu już na to nie mamy wpływu, ale wówczas się państwo na to zgodzili. Nie ma możliwości modyfikacji, ani zmian co do tej kwoty. Czy ta sprawa odbyłaby się w czerwcu, czy październiku, to fakt faktem państwo do końca września użytkowali ten grunt i tego dotyczy ta ugoda w sądzie. Nie było mowy o umowie. Wójt pozwolił państwu użytkować ten grunt na podstawie tej ugody sądowej. Mogliście użytkować ten grunt bez umowy - mówiła Beata Dobrochowska.
Bogumiła Gliwińska pytała zatem, czy gdyby ugoda była podpisana wcześniej, jak zakładano przed sezonem, to czy na tej podstawie otrzymałaby koncesję na sprzedaż alkoholu. Okazało się, że nie. A powód był jeden, ale bardzo istotny. Otóż pani Gliwińska musiałby mieć prawo własności lub dzierżawy gruntu, a ugoda nie jest takim dokumentem. Ugoda polegała tylko na zapłacie za bezumowne korzystanie z gruntu. - Państwo nie wywiązali się z umowy, dlatego była wypowiedziana ta umowa. Aby gmina mogła dalej wydzierżawić, czy państwu, czy komuś innemu. Jednak musieliśmy mieć grunt zdany, abyśmy mogli ogłosić kolejny przetarg. To nie było na zasadzie, że wymawiamy umowę i podpisujemy kolejną. Przetarg musi się odbyć – tłumaczyła sekretarz gminy.
- Ja już taka głupia nie jestem, żebym coś podpisywała po to, żeby nie móc tam pracować. Ja jestem tylko jedną składową i przez to, że nie miałam koncesji w ogóle tam nie pracowałam - dodała Bogumiła Gliwińska.
Zdaniem wójta Dariusza Ciesielczyka, to czy pani Gliwińska pracowała, czy nie, to już nie jest problemem gminy, gdyż gminę nie interesowało to, kto tam prowadzi działalność, skoro był tylko jeden przedstawiciel. - Nas nie interesowało kto tam prowadzi działalność. Nigdzie nie było napisane, że pani Gliwińska prowadzi tam działalność, czy pan Kociszewski. Wszyscy prowadziliście tam działalność. Mnie nie interesuje, co pani prowadzi, i czy pani w ogóle coś tam prowadzi – powiedział wójt Ciesielczyk. Bogumiła Gliwińska naciskała, by gmina jednak uwzględniła fakt, że w minionym sezonie letnim ona na tej działce swojej działalności nie prowadziła.
Zdaniem wójta ugody nie można modyfikować. Musi być ona zawarta i podpisana w pierwotnym kształcie, a handlowcy muszą dotrzymać warunków umowy, bo jeśli nie dotrzymają, to gmina będzie swoich praw dochodzić w drodze egzekucji.
- Po co jest ta ugoda, skoro wszystko jest rozebrane i dokument jest antydatowany. My chcemy zapłacić. Październik się kończy, więc po co jest ta ugoda. Proszę wystawić fakturę, a my zapłacimy. Bo dla nas jest to dziwne podpisywanie jakiś dokumentów z datą wstecz - mówiła Aneta Słowińska.
Zdaniem wójta, jeśli ugoda nie zostanie podpisana, to handlowcy będą musieli zapłacić podwójny czynsz do września. - Tego pani chce? Bo ja nie rozumiem, o co pani chodzi. Czy państwo nie rozumiecie, czy ja nie rozumiem. Nie wiem po co się spotykamy, po co jest ten cały bój. Jakbyście państwo nie zrozumieli treści ugody - pytał wójt.
Obecny na spotkaniu kierownik referatu rolnictwa, ochrony środowiska, gospodarki przestrzennej i komunalnej Mirosław Ossowski tłumaczył, że wójt nie mógł z handlowcami zawrzeć umowy dzierżawy, gdyż po wygaśnięciu pierwotnej umowy, konieczne byłoby ogłoszenie kolejnego przetargu. Jednak wójt nie mógł tego przetargu ogłosić, gdyż handlowcy nie dotrzymali warunków umowy. - Bez przetargu nie ma możliwości, żeby wójt podpisał umowę. Do 3 lat można podpisać, gdy umowa zawierana jest pierwszy raz, czyli nie w przypadku handlowców. Musiałaby być zgoda Rady Gminy i musi być wówczas przetarg. A tu państwo nie spełniliście warunków umowy, a tam chodziło o przedstawienie projektu itp. W tym momencie została wypowiedziana umowa i wójt już nie mógł z państwem zawrzeć kolejnej umowy. Mógł zrobić kolejny przetarg, ale żeby go zrobić teren musiałby być uprzątnięty, a działka była przez państwa cały czas zajęta - mówił Mirosław Ossowski.
Pierwotny naliczony dzierżawcom czynsz wynosił 6.220,73 zł, natomiast już za bezumowne korzystanie z działki, handlowcy musieli zapłacić czynsz podwójny. Po wyliczeniu okazało się, że za całość od listopada ubiegłego roku do maja tego roku handlowcy mieli naliczony czynsz podwójny, który wyniósł 87.090,15 zł. Od czerwca do września mieli zapłacić czynsz od stawki 6.000 zł za miesiąc, czyli 24.882,92 zł. W sumie do zapłaty gminie mają 111.973,07 zł.
W związku z tym, że handlowcy z wójtem spotkali się w marcu i wtedy uzgodniono, że będą płacić normalną stawkę, teraz pytali dlaczego normalna stawka nie była liczona od chwili spotkania, czyli od marca, tylko od czerwca.

 

Bogumiła Gliwińska pytała po co jest zawierana ugoda, skoro wszystko jest rozebrane i dokument jest de facto antydatowany fot. Paweł Lachowicz

 

Sekretarz gminy tłumaczyła, że pierwsze pismo dotyczące ugody było wysłane do handlowców mailem do akceptacji, jednak nie było wtedy ich zgody, więc minął kolejny miesiąc. - My nie mieliśmy państwa zgody, aby w ogóle to do sądu złożyć - mówiła sekretarz Dobrochowska.
Handlowcy mieli żal, że tak się to odbyło i za miesiąc maj mimo rozmów w marcu naliczona została im podwójna stawka. Wójt tłumaczył, że nie jest to wina gminy, że tak późno handlowcy zaakceptowali ugodę. Pracownicy urzędu jak i sam wójt mieli dzwonić do handlowców, co się dzieje, że jeszcze nie ma odpowiedzi co do ugody.
Podczas spotkania 21 października handlowcy chcieli, aby wójt wycofał sprawę z sądu i obniżył im naliczoną opłatę. Mówili, że wnioskują o obniżenie dlatego, że nastała pandemia i mieli problem z handlowaniem.
- Państwo wycofujecie to z sądu, nie idziemy we wtorek do sądu, i z dobrej woli pan nam coś obniży. Bo to nie jest ani nasza wina, że państwo chcieli sądownie, ani wasza wina, że sądy tak działają - mówiła Bogumiła Gliwińska.
Handlowcy naciskali na zmianę kwoty, którą obiecali wpłacić na konto gminy w poniedziałek 24 października. W zamian wójt miał wycofać sprawę z sądu. Zaproponowali, że zapłacą, ale chcieli, by wójt obniżył opłatę na 90.000 zł. Jednak wójt był nieugięty i na żadne propozycje ze strony handlowców się nie zgodził. - Czy ja rozmawiam z małymi dziećmi. Państwo podpisali tą umowę na odpowiednich warunkach i nie wywiązaliście się z niej. Mówicie, że jesteście wiarygodni, no i okazuje się, że nie jesteście wiarygodni. Po przejściach z państwem wolę, żeby to było rozstrzygnięte przez sąd. Podpisujecie państwo ugodę i temat jest zakończony. Ja czuję, że będę się borykał i prosił się o te pieniądze dłuższy czas - mówił wójt.
Ostatecznie we wtorek, 25 października handlowcy stawili się w Sądzie Rejonowym w Mogilnie w celu zawarcia ugody, która nie zwalnia ich od konieczności uiszczenia zaległych opłat. W mogileńskim sądzie nie stawił się żaden z przedstawicieli gminy. Reprezentował ją natomiast online aplikant mecenasa gminy Bartosza Rakoczego. Po odczytaniu przez sędzinę treści ugody okazało się, że są niezgodności, gdyż w ugodzie, która trafiła do sądu była inna kwota, niż w ugodzie przedstawianej przez pracowników Urzędu Gminy podczas spotkania. W ugodzie widniała kwota 105.000 zł, a nie 111.973,07 zł. W związku z tym na prośbę handlowców sędzina przełożyła rozprawę na 30 listopada.

Paweł Lachowicz, 25 X 2022

Opłaty za lokal(ność): artykuły sponsorowane

loading...
Sponsorowane: Opłaty za lokal(ność)

Więcej: Opłaty za lokal(ność)

loading...
Więcej: Opłaty za lokal(ność)

W związku z nowelizacją ustawy Prawo telekomunikacyjne informujemy o korzystaniu przez stronę palukimogilno.pl z plików cookies. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na ich używanie.